Po operacji sprzed 30 lat wciąż przypomina o badaniach
Przez lata słyszała, że ból to przemęczenie albo drobiazg. Przełom przyszedł dopiero wtedy, gdy podczas pracy przy suwnicy w ZG Rudna dolegliwości były tak silne, że musiała zejść z kabiny kilkanaście metrów nad halą.
Ilona Janowicz miała wtedy 42 lata. Kierownik zorganizował transport do lekarza, a stamtąd trafiła do szpitala w Lubinie. 11 września 1996 roku przeszła operację. Rozpoznanie było poważne: rak piersi w III stopniu, z zajętymi węzłami chłonnymi pod pachą.
Po zabiegu przeszła radioterapię i pół roku chemioterapii, później rehabilitację w polkowickiej przychodni. Dziś 72-letnia mieszkanka miasta wraca do tamtego czasu także jako działaczka. Była pierwszą prezeską miejscowego koła Amazonek i od lat przypomina kobietom, by nie odkładały badań, nawet jeśli wcześniej ktoś bagatelizował objawy.
Po swojej chorobie zdecydowała się na badania genetyczne córek. U jednej nie wykazano zmian, u drugiej stwierdzono mutacje zwiększające ryzyko nowotworów. Gdy pojawił się niewielki guzek, udało się go szybko usunąć.
Janowicz opowiada też o rozmowie z dziećmi spotkanymi na basenie. Jedna z dziewczynek namówiła potem swoją mamę na mammografię. Badanie wykryło raka. W październiku 2026 roku, gdy w mieście po raz kolejny wracają tematy profilaktyki raka piersi, ta historia znów staje się aktualna.
źródło: Urząd Gminy Polkowice
